Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
73 posty 363 komentarze

Finanse Bez Tajemnic

Jerzy Bielewicz - By kontrolować finanse wystarczy najprostszy kalkulator, cała reszta to blichtr

Finansowy Czarnobyl

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Winszuję dobrego samopoczucia tym komentatorom, którzy dopatrują się przyszłych pozytywnych efektów ekonomicznych trzęsienia ziemi i tsunami w Japonii. John Maynard Keynes z jego bajką dla ludu o wybitej szybie, tak naprawdę był prekursorem kreatywnej księgowości. Albowiem widać dzisiaj jak na dłoni, że PKB i jego wzrost nie jest w żadnym wypadku dobrym miernikiem dobrobytu obywateli.

 

Co zatem jest? W przypadku firm możemy mówić o bilansie aktyw i pasywów. Jeśli chodzi o państwa, a w tym przypadku Japonię, przy ogromie zniszczeń, wyobraźmy sobie konto: środki trwałe - jego obecny stan. To co było przed katastrofą minus zniszczone domy, fabryki, elektrownie, zdegradowane środowisko naturalne, ofiary ludzkie. Bank Japonii wpompował z dnia na dzień setki miliardów dolarów (biliony jenów) (łącznie z money markets). Zamiast tego co zniszczone mamy do dyspozycji papierowy pieniądz. Załóżmy , ze gdzieś za parę lat domy, fabryki zostaną odbudowane (jeśli wszystko pójdzie dobrze). Jaki będzie bilans zamknięcia? Bliski stanowi z przed katastrofy! Ci co przetrwali trzęsienie ziemi i tsunami będą mieli znowu gdzie mieszkać i gdzie pracować. Jeśli im wtedy powiemy, że oto w międzyczasie mogli cieszyć się szybkim wzrostem PKB… wezmą nas za szarlatanów.

 

Na ironię trzy lata po zapaści w październiku 2008 – roku finansowego tsunami, rządy wielu krajów (jak Japonia dzisiaj) ciągle na potęgę drukują pusty pieniądz i zasypują siermiężnie czarną finansową dziurę. O ile w przypadku Japonii straty są jakże namacalne, wyzierają co dzień z ekranów telewizorów, wiadomo zatem co należy przywrócić do stanu z przed katastrofy, o tyle z kryzysem finansowym niestety nie idzie nam tak łatwo...

 

Skala zniszczeń w Japonii jest przeogromna. Całe wschodnie wybrzeże nastawione na handel w rejonie Pacyfiku, przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi, zostało doszczętnie zniszczone. Nie przez przypadek stanęła produkcja samochodów i układów scalonych. Straty wywołane awarią elektrowni jądrowej i skażeniem środowiska będą jeszcze długo niemożliwe do oszacowania. Nie jestem wyznawcą Keynesa i widzę na horyzoncie dla gospodarki światowej same kłopoty wywołane dewastacją przemysłu, zasobów i ofiar ludzkich w Japonii.

 

W mojej ocenie zagrożenie hiperinflacją zwiększyło się właśnie skokowo.

 

Czyżby, przez analogię, niepohamowaną ekspansję zadłużenia ostatnich dziesięciu lat, zwłaszcza na rynku derywatów, należałoby przyrównać do … awarii w elektrowni jądrowej. Czy pozostaje nam przyglądać się biernie postępującemu zniszczeniu? Czy czeka nas finansowy Czarnobyl?

KOMENTARZE

  • @autor
    Panie Jerzy gdzie Pan był jak Pana nie było.
    Szarlatani mają to do siebie, że mówią to co im ma przynieść korzyść. Nic nowego.
    Dlatego staram się nie słuchać np. Rysia Petru, Balcerowicza i wielu innych :)
  • @Mariovan
    Pogrążony w pismach procesowych i sprawach państwowych
  • polecam
    http://vimeo.com/21027672
  • @Pytający
    Ostre.

    Podobna dyskusja przetacza się przez rynki finansowe.

    Polecam np.: http://www.bloomberg.com/news/2011-03-15/earthquakes-don-t-add-to-wealth-of-nations-commentary-by-caroline-baum.html
  • @autor
    Zawsze się zastanawiałem, już na studiach jak mi kazali czytać Keynesa, gdzie w tym jest sens i logika. Próbowałem to rozebrać logicznie i nijak mi się nie składało. Kiedyś próbowałem, żeby mi któryś profesor wytłumaczył, ale nijak mu to nie szło.
    A zakuć trzeba było :)
    Moja opinia. Jak dojdzie jeszcze dodatkowo do skażenia, to mamy nie Czarnobyl, ale Armagedon. A wtedy staje się realnym scenariusz wojenny. opisany kiedyś:
    http://4wladza.nowyekran.pl/post/103,nasza-polityka-zagraniczna-to-katastrofa
  • @Paweł Pietkun
    Widzę, że wziąłeś moją notkę do siebie i dobrze
  • @Paweł Pietkun
    "PKB nie jest miernikiem dobrobytu obywateli"

    No, właśnie zgodziłeś się ze mną. Załapałeś o co chodzi.

    Pieniądz, wartość nabywcza, kursy walut - stek banałów.

    Hiperinflacja - w latach 30-tych najdotkliwiej dotknęła Niemcy - jak wiesz. Np. kraje skandynawskie i USA wyszły wtedy obronną ręką - głównie przez protekcjonizm i odmowę pożyczek krajom europejskim.

    Jeśli chodzi o Japonię, jako najbardziej zadłużony na świecie eksporter - importer niestety jest jednym z najbardziej narażonych krajów na hiperinflację.

    Oś dyskusji inflacja - deflacja - za bardzo nasłuchałeś się Bernaki i Geithnera - zrobili ci wodę z mózgu. Tak to jest z dziennikarzami... Żyją w wirtualnym świecie mediów. No, ale blogowanie cię szybko uleczy - wierzę.

    Bez urazy,

    Pozdrawiam
  • @imhotep
    Ponoć ludzie uczą się na błędach. MOże tym razem będzie inaczej. Mówię przy tym nie o Japonii (to się satło i się nie odstanie), a kryzysie finansowo-gospodarczo-społecznym na świecie.
  • wiedza to król
    wszystkie te "naturalne" klęski kończą się odbudową.
    - będzie budowa nowego queensland po potopie i cyklonie, będzie budowa w n.zelandii po trzęsieniach, będzie budowa drugiej japonii po trzęsieniach itsunami,...kto za to zapłaci? - ci, co ucierpieli, ci, co ucierpią, ci co jeszcze się nie narodzili i ci... wykluczeni. - zarobią ci, co wiedzieli gdzie podstawić worek w kolejnym etapie "transferu" kasy.
  • @Mariovan
    To tak trochę jak ekonomia socjalizmu.
  • @Paweł Pietkun
    Swoją dzisiejszą notatką porannej o Japonii wpisałeś się w Keynesowsko-liberalne bla, bla, bla
  • @Paweł Pietkun
    Pawle, dyskusja to dyskusja. Personalnych wycieczek nie robiłem. Jeśli cię uraziłem to przepraszam.
  • @norwid
    Wolne żarty, chyba, że pośrednio mówi Pan o kryzysie finansowym.
  • @norwid
    http://monitorpolski.wordpress.com/2011/03/16/benjamin-fulford-atak-na-tokio-odparty-anglia-i-usa-sa-kolejnym-celem/
  • @norwid/ nwo tsunami
    są na to dowody.
    http://www.youtube.com/watch?v=j-fr78ySgb8
  • wątpliwości
    "Jaki będzie bilans zamknięcia? Bliski stanowi z przed katastrofy!"

    To nie jest cała prawda.
    W realnej gospodarce taka katastrofa powoduje szkody, a odbudowa powrót do stanu pierwotnego.
    Ale dla bankierów każda katastrofa to okazja do zarobku. I to w kilku aspektach:
    - większa kreacja pieniądza-długu;
    - zamiana pustego pieniądza na aktywa trwałe;
    - wzrost ukrytych obciążeń finansowych (odsetki, ubezpieczenia).
    Jeśli ktoś miał dom, który zniszczyło tsunami, to może wziąć kredyt i odbudować dom. Pojawi się dom i dług.
    Jeśli śladem naszych mędrców od ekonomii uznamy sektor finansowy za normalną część gospodarki, to oczywistym jest że katastrofa pobudza gospodarkę.
    Bez tsunami zapewne wielu osobom nawet nie przyszłoby do głowy, żeby się zadłużać.
    Dlatego uważam że krytyka Keynesa jest trochę oderwana od realiów. Jemu się chyba nawet nie śniło że gospodarka-kasyno może zyskać taką dominację jak obecnie. Jego idee są jak najbardziej realizowane (i to z dużym powodzeniem), ale nie przez władzę polityczną tylko realnych władców świata. Na katastrofę to może wyglądać z punktu widzenia nas szaraczków.
  • @Jerzy Wawro
    Świetny komentarz, pełna zgoda

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930