Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
73 posty 363 komentarze

Finanse Bez Tajemnic

Jerzy Bielewicz - By kontrolować finanse wystarczy najprostszy kalkulator, cała reszta to blichtr

Z prasy. Niech partie pokażą strategię

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Z Jerzym Bielewiczem, prezesem Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek", rozmawia Małgorzata Goss, Nasz Dziennik

Duża część polskiego społeczeństwa wykazuje obojętny stosunek do własnego państwa. Dlaczego?
- Jeśli od rana do wieczora ludzie słyszą tylko o długu, cięciach wydatków, likwidacji świadczeń, podnoszeniu podatków, podwyżkach, a nikt nie mówi o zadaniach państwa, poprawie opieki medycznej, lepszym szkolnictwie, budownictwie socjalnym, wyższych emeryturach - to nic dziwnego, że takie państwo jawi się ludziom jako opresyjne. Po co nam państwo - myślą - które tylko zabiera? Odpowiedzialność za doprowadzenie do takiego stanu rzeczy spoczywa na politykach. Politycy wypowiadają się o państwie w kategoriach księgowych, nie mają strategii ani nawet wyobrażenia, czym to państwo ma być dla obywatela. Przecież ma ono służyć obywatelom, wspierać ich, organizować i ukierunkowywać społeczny wysiłek, pełnić zadania w zakresie obronności, policji, wymiaru sprawiedliwości, zabezpieczenia emerytalno-rentowego i zdrowotnego, edukacji, opieki społecznej. Znamienny jest tytuł wywiadu, jakiego udzieliła prof. Zyta Gilowska - "Opłaca się mieć Polskę". Niestety, przy obecnym sposobie uprawiania polityki tej świadomości w społeczeństwie nie ma. Państwo nie wypełnia podstawowych obowiązków. Politycy działają bezładnie, nie potrafią ukazać ludziom, dokąd idziemy, pociągnąć ich za sobą.
Chociażby w sprawie przesunięcia składki emerytalnej - rządzący zdefiniowali oś dyskusji w sposób wygodny dla siebie. Nie debatowali o tym, co najważniejsze - o pewności świadczeń i wysokości emerytury, o problemach demograficznych kraju i przyszłych zobowiązaniach emerytalnych państwa. Nie! Spór toczył się o to, kto przejmie pieniądze - państwo czy prywatne firmy... Obywatel został ustawiony z boku.

Czy jest szansa, aby w nadchodzących wyborach to zmienić?
- Tylko sześć miesięcy dzieli nas od wyborów, Polska jest w dramatycznej sytuacji, a nie ma programów naprawy państwa i naprawy finansów publicznych. Zamiast tego partie ściągają na swoje listy sławnych ludzi, żeby przysporzyć sobie głosów i zdobyć lub zachować władzę. Debata sprowadzana jest na manowce, np. Platforma wyskoczyła z pomysłem, że przedstawi do wakacji budżet na przyszły rok. Wiadomo z góry, że opozycja zaprotestuje, bo zwykle budżet przyjmuje nowo wybrany parlament, bo inaczej ten, kto wygra wybory, miałby związane ręce. Kompletnie jałowy spór. Wydaje się, że powodem podrzucania takich tematów zastępczych jest brak kompetencji po stronie polityków, niezdolność do zajmowania się poważnymi problemami. Przede wszystkim nie potrafią zarządzać finansami państwa. Co roku zamiast budżetu mamy coś na kształt prowizorium budżetowego. Tak było w 2009 r., gdy przeprowadzono niespodziewane cięcia, a w połowie roku znowelizowano budżet. Podobnie jest teraz, bo przecież zmiany w OFE gruntownie przebudowują tegoroczny budżet. Budżet zawsze jest projekcją strategii państwa. Jak nie ma strategii, to i budżet zmienia się pod dyktando bieżących potrzeb, bo nie ma się czego trzymać. Jako finansista-praktyk twierdzę, iż brak budżetu stwarza zagrożenie, że pieniądze wypływają bokiem. Nie ma narzędzia kontroli.

Co powinno znaleźć się w strategii?
- Przede wszystkim musi ona wskazywać, jak rozwiązać problem demograficzny, inaczej zobowiązania emerytalne, przejęte przez państwo od OFE wraz ze składką, okażą się nierealistyczne. W przyszłości będzie mniej pracujących, mniejszy fundusz płac, mniejsze PKB i państwo się z nich nie wywiąże. Za to, że nasze przyszłe emerytury będą na poziomie 30 proc. wynagrodzenia, a nie dzisiejszych 60 procent - winę ponoszą politycy. To oni doprowadzili finanse publiczne i demografię do katastrofalnego stanu. Podejmując decyzje, nie myślą, co będzie później. Obietnice nic nie kosztują, bo po latach nikt o nich nie będzie pamiętał.
Kluczem do poprawy demografii jest polityką prorodzinna rozumiana jako wspomaganie rodzin z dziećmi, a nie jako przejmowanie obowiązków rodziny przez państwo. Podstawowymi instrumentami powinny być zatem ulgi podatkowe oraz świadczenia pieniężne na dzieci kierowane wprost do rodzin, a nie finansowanie żłobków, przedszkoli i urzędników socjalnych. Na podstawie doświadczeń wielu lat spędzonych w Kanadzie twierdzę, że przejmowanie przez państwo opieki nad dziećmi po prostu się nie sprawdza.
Nie należy mylić polityki prorodzinnej z polityką socjalną. Ta pierwsza powinna być zachętą do posiadania dzieci i pomocą skierowaną do wszystkich rodzin wychowujących dzieci, ta druga - tylko do tych rodzin, które sobie nie radzą. Mylenie obu rodzajów polityki prowadzi do takich nonsensów, jak zabieranie "becikowego" lepiej sytuowanym rodzinom. A przecież rodziny zamożne też należy zachęcać do posiadania dzieci. Lepsza struktura demograficzna poprawi bilans ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych, poprawi świadczenia oraz pozwoli obniżyć podatki. To leży w interesie naszego pokolenia, w końcu każdy będzie kiedyś emerytem.

Co z tego, że przybędzie młodych, skoro nie ma dla nich w Polsce pracy? Zamiast pracować na nasze emerytury - wyjadą za granicę.
- Dbałość o miejsca pracy to kolejna funkcja, którą państwo zaniedbuje. Politycy mówią o cięciach wydatków, zapominając, że to przełoży się na zmniejszenie tempa wzrostu PKB, a bez wzrostu PKB powyżej 4 proc. nie będzie przybywać miejsc pracy. Cięcie wydatków w granicach 3 proc. PKB rocznie daje ok. 40-50 mld złotych. Nie ma takiej siekierki, która potrafi ściąć taką kwotę, nie zabijając wzrostu gospodarczego. Dlatego trzeba mieć strategię, wiedzieć, które wydatki tworzą miejsca pracy, a które są nierozwojowe. Dzisiaj 50 proc. absolwentów szkół średnich idzie na bezrobocie, a jednocześnie w wielu dziedzinach brakuje fachowców. Dziesięć lat temu zlikwidowano kształcenie zawodowe, a teraz Niemcy ściągają naszą młodzież ofertą nauki zawodu. Bezrobocie, emigracja młodych napędza z kolei deficyt finansów publicznych. Politycy mówią tylko o skutkach, a nie dotykają przyczyn.

Tylko gdzie skutek, a gdzie przyczyna? Pusty budżet utrudnia prowadzenie polityki, brak polityki sprawia, że budżet jest pusty. Wpadliśmy w błędne koło?
- Jeśli ludzie widzą cel, sens działania - są gotowi do wyrzeczeń. Ale w naszym państwie politycy nie ukazują celów i polityki, która do nich prowadzi. Ten rząd jest najlepszym tego przykładem. Zależy mu tylko na tym, by utrzymać się przy władzy.

Inne partie też nie przedstawiły programów...
- Politycy sądzą zapewne, że lepiej nie informować społeczeństwa przed wyborami, że czeka je zaciskanie pasa. Ale to błąd. Jak ludzie mają głosować, skoro nie wiedzą, co partie chcą zrobić?

A zapowiedź premiera Donalda Tuska, że postawi na naukę i innowacyjność?
- Ależ to się nie przekłada na program polityczny! Żeby tak było, należałoby krok po kroku pokazać, jak do tego dojść, w jaki sposób to sfinansować. W Niemczech na przykład krajowe banki pełnią w dużej mierze rolę właściciela niemieckich firm i dzięki tej strukturze korporacyjnej wielkie koncerny Daimler Benz czy Daimler Aerosmith mają zagwarantowane wsparcie finansowe i dominującą pozycję na rynku. My tymczasem oddaliśmy system finansowy obcym, a słyszę, że rząd planuje sprzedaż dalszych 30 proc. PKO BP i resztówki BGŻ. Taka polityka jest zabójcza dla państwa, obywateli i gospodarki. Sektor finansowy "żeruje" na niewydajnym wymiarze sprawiedliwości. Polski przedsiębiorca nie ma szans w sporze z zagranicznym bankiem przed polskim sądem. W silnych państwach, choćby na Wyspach Brytyjskich, zagraniczny bank w sporze z miejscowym przedsiębiorcą nie korzysta z taryfy ulgowej, odwrotnie - może liczyć najwyżej na ugodę. Państwa kontrolują przepływy finansowe, zwłaszcza po 11 września 2001 r., przeciwdziałają transferowaniu pieniędzy do rajów podatkowych, pilnują, by instytucje finansowe i obywatele płacili podatki w państwie. To są prawdziwe problemy dla zachodnich rządów. System finansowy jest oczkiem w głowie każdego państwa. Kapitał, banki mają narodowość. Bezmyślnością jest wyzbywanie się kontroli nad największym polskim bankiem PKO BP, największym, polskim ubezpieczycielem PZU, sektorem energetycznym - Lotosem, Eneą. W dłuższej perspektywie to jest zabójcze dla państwa. Państwo odcinane od dochodów będzie się zapadało, a my jako społeczeństwo razem z nim. Musimy to zmienić. Trzeba zmusić polityków do poważnej debaty, słuchania niezależnych opinii i przedstawienia długofalowych planów naprawy państwa. Społeczeństwo polskie nie chce już pustych obietnic wyborczych, ono już dojrzało, aby rozmawiać o poważnej strategii dla Polski.

Dziękuję za rozmowę.

KOMENTARZE

  • @BłękitnyOcean
    Budowy Marzenia ?
  • @autor
    W tym miejscu przerwałem czytanie by wrzucić komentarz.
    Ad budżet robiony tak wcześnie przez Tuska. Chyba Pan nie czytał: http://urbas.nowyekran.pl/post/8291,premier-klamalismy-rano-noca-i-wieczorem
    Logiki temu uzasadnieniu dlaczego teraz nie da się odmówić.
  • @autor
    Łał.... Panie Jerzy ten ostatni akapit ... Stał się Pan fanem Urbasia ;))))))
    Jednak i wg Pana podstawą do reformy państwa powinny być działania w sferze instytucji finansowych. Więc mam pytanie.
    Jeżeli nie koncepcja ruchwig.pl Urbasia to jak?
  • kilka uwag
    1. Na szczęście nie zlikwidowano u nas kształcenia zawodowego, tylko mocno je zburzono. Gimnazja to była w hierarchii głupoty decyzja nr 2.
    2. Jestem za stanowczym zaprzestaniem wszelkich "inwestycji prorozwojowych" państwa. W budżecie jest w każdym ministerstwie pozycja "budowa społeczeństwa informacyjnego". Można by to nazwać "podatkiem informatycznym", albo "funduszem łapówkowym". Budowa za horrendalne pieniądze systemu poboru opłat, systemu radarów, wymiana dowodów etc - to są przykłady miliardów wyrzuconych w błoto.
    3. Zupełnie inaczej wygląda kwestia infrastruktury. Do jaśniejszych elementów obecnej sytuacji należy jej rozbudowa. Ale tu jest olbrzymi problem ustrojowy. Wspominam o tym w swej krytyce PiS (http://netsociety.nowyekran.pl/post/8865,filozofia-polityki-w-raporcie-pis). Temat wymaga odrębnej dyskusji.

    Ale co do braku strategii - pełna zgoda.
    Nie obwiniałbym jednak za to polityków.
    Z jednej strony brak fachowców, z drugiej brak zainteresowania społeczeństwa, a z trzeciej brak rzetelnej debaty (co odpowiada wszystkim). Ponieważ moja krytyka "Raportu ..." PiS nie spotkała się większym zainteresowaniem na nE, opublikowałem ją także na salonie24 (który jednak nadal ma sporo większą oglądalność). Moim zdaniem jest to forum pośrednie między (mam nadzieję) elitarnym nE, a onetem. Więc odbiór na nim daje lepszy ogląd tego, jakie tematy Polaków rajcują.
    Wystarczy porównać moją krytykę z promowanym na pierwszej stronie S24 tekstem: http://stary.salon24.pl/293416,egzageracja
    by zrozumieć problem.
  • @Mariovan
    Polityk musi się poruszać w sferze możliwości.
  • @Jerzy Wawro
    Jurek jest jedna rzecz, która nas różni w sposobie postrzegania jak powinna być uprawiana polityka.
    Ty poruszasz się w sferze tzw. realizmu politycznego i tak postrzegasz polityków. Ja ludzi polityki dzielę na polityków i mężów stanu.
    Wiesz czym różni się polityk od męża stanu?
    Polityk porusza się w ramach obecnych możliwości. Mąż stanu kreuje możliwości by zrealizować, rzeczy pozornie nie do zrealizowania w obecnym stanie rzeczywistości.
    Obecny syf, kiłę i mogiłę polskiego i europejskiego (teraz również amerykańskiego) życia publicznego mamy właśnie z powodu nadmiaru polityków i braku mężów stanu.
  • @Mariovan
    Analiza Urbasia jest b. dobra i profesjonalna.
  • @Mariovan
    Śmiała koncepcja Urbasia stawia go na uboczu bieżącej polityki i to jej główna wada, jeśli chce się skutecznie zmieniać nasz kraj.
  • @Jerzy Bielewicz
    Albo stanowi największy atut, przy nadchodzącym potężnym tsunami zmian w polityce światowej i potężnym kryzysie demokracji zachodnich i ich gospodarek.
    Uważam Panie Jerzy, że właśnie takie poglądy jak Pana i Jurka Wawro świadczą o uprawianiu ... polityki. ;)
    A co by było jakby podobnie myślał ... Piłsudski albo ... Dmowski. Nas by nie było :)))) Polski by nie było :))))
    Panowie się łudzą, że z tymi siłami politycznymi coś się da zmienić. One są niereformowalne.
  • @Jerzy Bielewicz
    Co do stawiania na uboczu bieżącej polityki. ;)
    Proszę rzucić okiem:
    http://www.facebook.com/#!/event.php?eid=161296150594087
    Zdziwiło nas bardzo zaproszenie z polecenia prof. Zyty Gilowskiej.

    Im bardziej bieżący nurt polityki będzie bezradny wobec pogłębiającego się kryzysu, tym bardziej ludzie będą zwracać uwagę na nowe rozwiązania i na ludzi, którzy za ten cały syf nie są w żaden sposób odpowiedzialni. A mainstream będzie coraz bardziej bezradny, bo raka nie da się leczyć morfiną. Wszystkie proponowane obecnie środki to tylko chwilowe uśmierzanie bólu by po zaprzestaniu znieczulenia ból wracał ze zdwojoną siłą. Nie wierzy Pan? Proszę zobaczyć co się dzieje w USA. Co się dzieje u nas. W UK, Irlandii itd.
  • @Jerzy Bielewicz
    Koncepcje Pana Urbasia są dosyć radykalne, chociaż prezentują pewną spójną wizję. Najwięcej wątpliwości budzi we mnie zrolowanie naszych rezerw dewizowych na zadłużenie denominowane w walutach. Z punktu widzenia finansów publicznych wydaje się to doby interes. Dla ilości pieniądza w obiegu wydaje się neutralne. Pytanie czy poza zastrzeżeniem konstytucyjnym, które tego zabrania są jakieś pułapki w samym systemie finansowym z tym związane.
    Oczywiście przy takiej operacji musiałoby być wprowadzone zastrzeżenie o zakazie zadłużania państwa, nie pamiętam czy ruch WiG to proponuję a wlogowanie na stronę jest niemożliwe. Mam nadzieję, że to chwilowy problem
    Moją osobistą propozycją, która jak myślę zmobilizowałaby polityków do myślenia o gospodarce jest wprowadzenie konstytucyjnego zakazu deficytu budżetowego. Kara za niespełnienie tego nakazu powinna być prosta i obligatoryjna.
    Rozwiązanie parlamentu z nakazem wprowadzenia działań naprawczych oraz docenienie ministrów oraz premiera. Jako że jestem człowiekiem dobrego serca po 2 lata na przemyślenia dla ministrów oraz 5 dla premiera żeby nie czuł się niedoceniony.
    Powód? Dyrektor rozkładający firmę puszcza na bruk 10,100, tysiąc osób? Tutaj rozmawiamy o 38 ml ludzi. Obecnie, ekipa pozostawiająca po sobie zgliszcza nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Klasa polityczna, jaką mamy powoduje, że wybieramy tych, którzy aktualnie są mniej ubłoceni a nie tych, którzy mają wizję.
    Bo takich niema.
    Jedynym sposobem, aby zaczęli myśleć o ty, za co pieniądze jest dobranie się im do d….
  • @Cezary Bialik
    Przepraszam za bronka
    Jedynym sposobem, na polityków aby zaczęli myśleć o tym, za co biorą pieniądze jest dobranie się im do d....
  • @Cezary Bialik
    Trudności ze stroną są przejściowe, bowiem wiadomo że lepsze jest wrogiem dobrego ;)
    Notabene nie przewidujemy zadłużania budżetu :)))) Mechanizm jest opisany
  • @Cezary Bialik
    "Budżet nie może wykazywać deficytu przekraczającego zakumulowane nadwyżki z lat poprzednich."

    http://www.ruchwig.pl/index.php/program/zasady/1-naszym-dzieciom#finanse-publiczne

    Trudności pokonane.
  • @Mariovan
    Aby "kreować możliwości" trzeba działać w sferze rzeczywistości.
    Jako informatyk z pewnością zetknąłeś się z sytuacją w której system informatyczny nie spełnia narastających potrzeb. Zawsze wówczas pojawia się dylemat: modernizować, czy wywalić i kupić nowy. Pracowałem w Kredyt Banku, gdy pojawił się tam taki dylemat. Gdybym ja podejmował decyzję - z pewnością bym poszedł drogą modernizacji. Władze wybrały zakup nowego "lepszego" systemu. W "Computerworld" był wielki artykuł na temat osiągniętego sukcesu. Grubo ponad miliard wyszły pełne koszty jego wdrożenia. Koszty eksploatacji także znacząco wzrosły. Utracono wielu klientów. Pozamykano placówki których nie opłacało się z powodu wzrostu kosztów utrzymywać. itd. itp.
    A w porównaniu do całego systemu finansowego taki bank to maleńka budka naprzeciw wielkiego miasta.
    Aby program T. Urbasia był realny, musiałby zawierać "procedurę wdrożenia" z uwzględnieniem najbardziej niekorzystnych scenariuszy. To co on nazywa analizą wykonalności jest de facto analizą różnych wariantów sukcesu.
  • @Mariovan
    Trzeba próbować. Alternatywą jest nihilizm
  • @Jerzy Bielewicz
    Albo pójście na całość z młodością :)))))))))
  • @Cezary Bialik
    W praktyce oznacza ona (koncepcja Urbasia) zniszczenie z dnia na dzień obecnego systemu światowych finansów bez gwarancji, że świat w wyniku tego takiej operacji na żywym organiźmie się nie zawali. Po prostu ryzyko nazbyt wysokie. Natomiast ewolucyjne zmiany systemu instytucji finansowych i sposobów kreacji pieniądza są po prostu jedynym sposobem na wyjście z obecnego kryzysu. Tak czy inaczej najbliższa przyszłość nie napawa nawet odrobiną optymizmu.
  • All
    Proszę zwrócić uwagę jak komentarze odbiegły są od tematu nadchodzących wyborów. Żadna z partii nie przedstawiła choć namiastki planu p/t "Co po wyborach". Ten wywiad w moim zamierzeniu miał pokazać z jednej strony absurdalność takiej sytuacji, z drugiej pokazać mizerię rodzimej polityki, a i z trzeciej po komentarzach pokazuje, że w gruncie rzeczy nie liczy się treść bo tu i teraz uwikłani jesteśmy w bezproduktywne dyskusje czasem akademickie, a czasem po prostu nie na temat...
  • @Jerzy Bielewicz
    Gratuluję postawienia ważnych pytań.

    I jednoznacznej tezy, że politycy nie mają strategii.

    Co gorsza w internecie jest pełno partyjnych faktorów, którzy na wątpliwości zgłaszane w związku z brakiem strategii u głównych politycznych graczy reagują zwyczajną agresją. Wyzwiska typu "agent", to normalność. To ogranicza debatę publiczną.

    Niepokojący jest też brak woli walki o zwycięstwo. Jak np. słyszę diagnozy profesora Krasnodębskiego, że PiSowi - jeśli wygra - nie będzie się opłacało tworzyć rządu, bo całe odium za kłopoty gospodarcze spadnie na tą partię, to przysłowiowy nóż mi się w kieszeni otwiera.

    Przy takim myśleniu partyjnym, to ludzie też myślą w kategoriach "ratuj się kto może", czyli gdzie tu wyjechać zagranicę, aby ratować domowe finanse.

    Konkludując, dzięki za odważne postawienie najbardziej kluczowego problemu.

    I za docenienie Urbasia ;)
  • @Jerzy Bielewicz
    Oprócz finansów państwa jest jeszcze jeden bardzo ważny strategiczny obszar pozbawiony diagnozy i rozwiązań strategicznychi przez polityków - mianowicie wymiar sprawiedliwości.

    Wymaga on zmian ustrojowych, od powołania ław przysięgłych po inny system nominacji i odwoływania sędziów i prokuratorów oraz obsadzania stanowisk funkcyjnych w wymiarze sprawiedliwości.

    No i oczywiście trzeba w końcu zmienić prawo - uczynić je znacznie prostszym i zrozumiałym dla przeciętnego obywatela.

    W tej sprawie partie nic ważnego nie ogłaszają przed wyborami.
  • @Jerzy Bielewicz
    Jednak ostatni "Raport" PiS daje iskierkę nadziei. Co prawda sam raport oceniam nie najlepiej, ale jest to pierwszy od 20 lat dokument w którym próbuje się zbudować projekt polityczno-gospodarczy na bazie refleksji filozoficznej nad istotą państwa i narodu. Już z tego tytułu jest on cenny i wybija się na tle tej bylejakości i "polityki bez polityki". Pozwala to na otwarcie merytorycznej polemiki nad rzeczami fundamentalnymi.
    Analiza treści tego raportu ujawnia też jak ważne jest zdefiniowanie podstawowych pojęć. Niestety - wizja państwa jaka tam się pojawia jest daleka od tej, jaką Pan rysuje w powyższym wywiadzie.
    Uważam, że to jest bardzo dobry punkt wyjścia do dyskusji. I droga ucieczki PiS z obecnej pozycji w której wszyscy ich opluwają. Zacznijmy poważną debatę. Zaproście Jarosława Kaczyńskiego i zaproponujcie mu uczciwą krytykę w miejsce "oblężonej twierdzy". To jest inteligentny człowiek i jak mniemam - nie jest odporny na argumenty.
    Jestem przekonany, że ten jego "program powszechnego bogacenia się" to nawiązanie do Erharda. W 1989 roku mówiło się otwarcie o tym, że chcemy powtórzyć sukces Niemiec. Pora się zapytać czemu się nie udało. To co Pan powiedział na temat niemieckich banków jest jednym z głównych powodów.
  • @Rebeliantka
    To prawda. Wierzę, że Twoje notki i silne przekonania to zmienią. Również na poniedziałek szykuję update n/t Projektu Chopin i ostatnich decyzji w sądach. Gdzieś w środku tygodnia, jak nie zabraknie czasu, napiszę o nagannych działaniach prokuratury w tej sprawie.
  • @Jerzy Wawro
    Zaproszenia dla Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego jest oczywiście cały czas otwarte. Raport, który dzisiaj jak Pan przeczytałem mnie jednak b. zmartwił. W sposób niezamierzony pokazuje jak Prawo i Sprawiedliwość przyjęło strategię "oblężonej twierdzy" i jak dalece zamyka się na argumenty z zewnątrz. A to wróży źle, bo jak kania kropli wody potrzebują ekspertyzy zwłaszcza w sprawach gospodarczych.
  • @Jerzy Bielewicz
    Myślę, że do samozniszczenia światowego systemu finansowego i tak niewiele brakuje. No chyba,że pociąg z papierem zmierzający do siedziby FED wykolei się po drodze.
    Interesuje mnie natomiast, co działo by się z finansami gdyby „bezpieczne” obligacje made in US-ej sukcesywnie rolować na nasze zobowiązania w stosunku do zagranicy.
    Ostatecznie obligacje polskie są zdecydowanie wyżej oprocentowane aniżeli amerykańskie, NBP miałby z nich większy dochód.
  • @Cezary Bialik
    Tu przyznaje Panu rację. Poza FED obligacji amerykańskich już nikt teraz prawie nie kupuje. PIMCO największy fundusz dłużny wyzbył się ich do zera. Buffet też wyzbywa się tych obligacji. Pomaga oczywiście FED. Tak więc, NBP kupując polskie obligacje ograniczyłoby podejmowane ryzyko finansowe. Jednak gdyby miał to robić obecny układ - ludzi bez kręgosłupa - biada nam. Nadużycia mogłyby zdusić korzyści.
  • @Cezary Bialik
    Ale tego niestety chyba zabrania nasza Konstytucja.
  • @Cezary Bialik
    Więc pozostaje tylko FOZZ2 ;-)
  • @Jerzy Wawro, Cezary Bialik, Jerzy Bielewicz
    Konkludując.
    Przyznajecie, że trzeba zrobić jak Urbaś proponuje tylko chodzi Wam o to jak to technicznie zrobić, by się nam sektor finansowy nie wywrócił i by zaczął pracować dla dobra naszych obywateli.
    Jak go zmusić do pracy dla dobra obywateli, jest opisane.
    Co do obawy o wywrócenie się systemu to moim zdaniem obawy są płonne, bo on i tak już stracił równowagę, pytanie tylko kto pierwszy i kiedy krzyknie łapaj złodzieja.
    Problemem jest konstytucja, swoją drogą Panie Jerzy (Bielewicz) kto odpowiada za wpisanie nam takich zasad emisji pieniądza do konstytucji. Zna Pan z imienia i nazwiska? Musiałbym sięgać do stenogramów posiedzeń komisji sejmowych prawdopodobnie, a i to by nie była cała prawda.
    Swoją drogą sprawa konstytucji jest kluczowa więc jej zmiana też jest sprawą kluczową i wkraczamy na pole działań politycznych. Pracą organiczną nie wierzę, że coś w tych klikach osiągniemy. Pozdrawiam :)
  • Tak w 9/10 mogę zaakceptować jako rozsądne, ale zabranie becikowego zamożnym MA SENS
    "Z Jerzym Bielewiczem, prezesem Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek", rozmawia Małgorzata Goss, Nasz Dziennik"

    Neoliberałów też drukują w Naszym Dzienniku? Myślałem że raczej KNS ekonomię solidarną uznają, od jakiegoś czasu nie kupuję ND, nie mam jej w kioskach bez zamówienia, ale to naprawdę porządna gazeta i polecam wszystkim!

    Ciekawe co zrobi Stowarzyszenie "Przejrzysty Rynek" w ramach akcji wyborczej. Obecność na NE nie jest przypadkowa praktycznie całego zarządu. Macie jakieś powiązania z ŁŁ bliskie? Macie :) To nie jest zarzut broń Boże, ale ciekawość jeno :) Jak najbardziej uznaję obecność takich gremiów w szerokiej koalicji-konfederacji obywatelskiej na rzecz odsunięcia PO-SLD od władzy i uchronienia nas przed SLD też rzecz jasna. Sodoma i Gomora zapateryzmu przeraża bardziej niż cuda systemu Tuska.

    Nie cenię liberalizmu, ale szanuję wyraziste poglądy całej prawej strony, przy czym za prawe uznaję poglądy przede wszystkim KATOLIKÓW, to kwestia m.in dobrej intencji, celom dobra. Ekonomia nie jest najważniejsza, wręcz jest na samym końcu jako kryterium. Chrześcijanie tworzyli coś w rodzaju wspólnot i to było dalekie od liberalizmu, kapitalizmu obecnego, za to bliższe ideom Bożej utopii o jakiej naucza Jezus Chrystus.

    Taki wielki ekonomista, a tak się myli.
    Nie trzeba wzrostu o 4% PKB żeby powstawały miejsca pracy, one powstają w specyficznym uwarunkowaniach, dlaczego tak wzrost PKB jest mitologizowany? Czy to nie dr Mech napisał iż w PKB jest 50% renty kapitałowej, zaś w innych krajach średnio 30%? Są bowiem także normalne kraje produkcyjne jak Niemcy, my najwyżej jesteśmy ich podwykonawcami, importerem, jakby Prusami kolejnymi, land wschodni.

    Spadek tego wirtualnego PKB (lichwa, system kapitałowy) nie musi oznaczać cofania się gospodarki, ale jej ZNORMALNIENIE. Z jednej strony PKB jest sztucznie napompowane lichwą, chwilowym spadkiem importu, przysyłaniem kasy przez Polaków, funduszami UE, a z drugiej jest cieniem prawdziwego PKB jaki możemy mieć w lepszym systemie finansowym zasilanym z emisji odpowiednim strumieniem pieniędzy z przyblokowaniem banków. Ile naprawdę jest warta Polska i jej roczna aktywność PKB? Półtora biliona zł? A może 15 bilionów gdyby było pokrycie tego w pieniądzu krążącym wśród zwykłych Polaków, wśród zwykłych firm rodzinnych, MSP?

    Świat w jakim żyje klasa neoliberalna runie niebawem. Znowu będziecie zmieniać poglądy ekonomiczne, gospodarcze, który to już raz... od kresu sanacji? Wolę jednak Kwiatkowskiego od Balcerowicza i to bilion razy.


    "Państwa kontrolują przepływy finansowe, zwłaszcza po 11 września 2001 r., przeciwdziałają transferowaniu pieniędzy do rajów podatkowych, pilnują, by instytucje finansowe i obywatele płacili podatki w państwie. To są prawdziwe problemy dla zachodnich rządów. System finansowy jest oczkiem w głowie każdego państwa. Kapitał, banki mają narodowość.

    Bezmyślnością jest wyzbywanie się kontroli nad największym polskim bankiem PKO BP, największym, polskim ubezpieczycielem PZU, sektorem energetycznym - Lotosem, Eneą. W dłuższej perspektywie to jest zabójcze dla państwa.

    Państwo odcinane od dochodów będzie się zapadało, a my jako społeczeństwo razem z nim. Musimy to zmienić. Trzeba zmusić polityków do poważnej debaty, słuchania niezależnych opinii i przedstawienia długofalowych planów naprawy państwa. Społeczeństwo polskie nie chce już pustych obietnic wyborczych, ono już dojrzało, aby rozmawiać o poważnej strategii dla Polski."


    Bardzo mądrze napisane! To także moja idea - państwo aktywne gospodarczo i zarabiające swoimi (naszymi narodowymi) korporacjami na wydatki budżetowe!
    Trzeba rozmawiać w NE z politykami o konkretach. Widziałem niezły wywiad ministra Jasińskiego z PiS na mypis. Polecam mimo słabego dźwięku u mnie w lewym kanale tylko słuchawek...

    http://mypis.pl/aktualnosci/1549-porozmawiajmy-o-gospodarce-wojciech-jasinski-o-prywatyzacji

    http://mypis.pl/aktualnosci/1564-raport-o-stanie-rzeczypospolitej

    Raport Kaczyńskiego też polecam. Mocna rzecz.
    Zaprośmy Jasińskiego do NE, ale niech obszerny wywiad z nim zrobi ktoś naprawdę niegłupi z gospodarki, prywatyzacji, ekonomii, bo można z Jasińskiego wyciągnąć dużo konkretów. Powiedział np że oskarża Tuska o zniszczenie stoczni z premedytacją i od początku było to ukartowane, cała operacja była zasłoną dymną. TS dla odpowiedzialnych za to musi być po wyborach!
  • @Cezary Bialik
    Najważniejsze pytanie nie jest kiedy się zawali, ale czy się zawali i co ewentualnie potem. Przedsmak mamy w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Osobiście nie chcę by się "zawaliło" bo z całą pewnością nastąpiłoby przesilenie militarne. Przeciwdziałanie temu w głównej mierze motywuje moje działania i aktywność na nE.
  • @Marek Kajdas
    Proszę poczytać np.:

    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/laborem.html

    Kościół odnosi się do kryzysu, ba poddaje konkretne rozwiązania. Zapewniam Pana, że w tworzenie tej encykliki pośredni wkład miało wielu ekonomistów, finansistów ludzi gospodarki. Odżegnywanie się od finansów napewno nie leży w kanonie współczesnego chrześcijaństwa.
  • @Mariovan
    1. Sprawdziłem źródło. Nie jest tak źle, Art 22o pkt 2: "Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa." Więc w zasadzie zakaz dotyczy tylko ustawy budżetowej. W razie wątpliwości poprosi się dziadków z TK żeby zinterpretowali to jak trzeba ;-)
    2. "Musiałbym sięgać do stenogramów posiedzeń komisji sejmowych prawdopodobnie"
    Masz mylne wyobrażenie o systemie stanowienia prawa w Polsce. To co ujawniła afera Rywina było (i podejrzewam że nadal jest) normą. W Polsce sejm nie stanowi prawa, tylko zatwierdza to co ustalono gdzie indziej.
    3. U źródeł tego zła jest deficyt w wysokości kilkudziesięciu miliardów rocznie. A jego nie da się zlikwidować metodami inżynierii finansowej.
    Potrzebna jest gruntowna zmiana, ale w realnej gospodarce. Finanse to tylko narzędzie do przeprowadzenia tej zmiany.
  • @Jerzy Wawro
    Jurek.
    Ad. 1. Trzeba by mieć swoich jak to ująłeś "dziadków" ;) Więc wybory trzeba wygrać :))))
    Ad. 2. To wiem, ale ślady te prowadzą tak czy inaczej do podkomisji i komisji sejmowych. A przynajmniej jest szansa by dotrzeć do "słupa", który pod tym się podpisał. I przyciskając go można iść dalej ;)
    Ad. 3. Oczywiście, że absolutnie masz rację. Realna zmiana jest możliwa tylko poprzez REALNĄ gospodarkę. Ale jak inżynieria finansowa zabija realną gospodarkę, to trzeba zmienić tą inżynierię w tym kierunku by jak się da jeszcze stymulowała realną gospodarkę. Tu nie ma miedzy nami sporu :)

    Serdeczności.
  • @Jerzy Bielewicz
    1) FED robi co chce i kładzie wała na wszystkich i wszystko (kreacja bazy monetarnej i eksport inflacji od Afryki, po... Polskę),
    2) rząd federalny USA robi co chce i kładzie wała na wszystkich i wszystko (podwójny deficyt - budżetowy i handlowy).
    A my?
    Robimy to co chce FED i federalni - kupujemy ich śmieciowe obligacje w ramach procesu emisji złotego. Nota bene za Belki padł w 2010 rekord naszego zaangażowania w obligacje USA.
    http://www.treasury.gov/resource-center/data-chart-center/tic/Documents/mfh.txt
    Ale przecież Belka wskoczył na stołek z MFW...
    I tak w zabawie w głupiego Jasia Polacy robią za Jasia. I płaca za to rachunek. Konkretny, w walucie...
  • @Jerzy Wawro
    Podchodziłbym ostrożnie do prób „prawidłowej” interpretacji zapisu konstytucyjnego.
    Jak się domyślam miał on na celu odcięcie rządu od łatwego pieniądza.
    Ostatecznie przy założeniu teorii spiskowej można sobie wyobrazić druk takiej ilości pieniądza jaka aktualnie jest potrzebna do realizacji „ważnych celów społecznych” . Mam deja vu czy już to kiedyś przerabialiśmy
  • @Tomasz Urbaś
    Inwestowanie teraz w obligacje amerykańskie przez NBP z pewnością jest błędem, niezależnie z której strony patrzeć. Rzeczywiście obecnie amerykanie pokrywają w 70% sami sobie popyt na swoje obligacje.
  • @Jerzy Bielewicz
    "Natomiast ewolucyjne zmiany systemu instytucji finansowych i sposobów kreacji pieniądza są po prostu jedynym sposobem na wyjście z obecnego kryzysu."

    Doskonale rozumiem (co nie znaczy, że popieram) pański punkt widzenia.
    Ale proszę mi powiedzieć na czym by ta "ewolucja" miała polegać?
    Skoro cały system jest wadliwy.
    Czy to nie jest leczenie gangreny polopiryną?
    Kończynę zaatakowana przez gangrenę zwykle się ucina, żeby pacjent przeżył...
  • @Cezary Bialik
    Jednak, jeśli robią to na olbrzymia skalę inni, powinna być to też opcja i dla nas. Nie zwiększa ona zadłużenia zewnętrznego. Wbrew regułom gry i dotychczasowym kanonom ekonomii może obniżyć oprocentowania papierów rządowych. Uzależnienie od finansowania zewnętrznego w naszym przypadku jest dużym czynnikiem ryzyka. Tylko jeszcze raz powtarzam, obecna ekipa zrobiłaby z tego kolejny szwindel.
  • @Jerzy Wawro
    "...ale jest to pierwszy od 20 lat dokument w którym próbuje się zbudować projekt polityczno-gospodarczy na bazie refleksji filozoficznej nad istotą państwa i narodu."

    Czy to Panie Jerzy troszkę nie jest śmieszne?
    partia, która chce przewodzić i naprawiać państwo zaczyna uczyć się pisać?
    Dla mnie groteska...
  • @Mariovan
    "Konkludując.
    Przyznajecie, że trzeba zrobić jak Urbaś proponuje tylko chodzi Wam o to jak to technicznie zrobić, by się nam sektor finansowy nie wywrócił i by zaczął pracować dla dobra naszych obywateli."
    Nie do końca tutaj odniosę się tylko do 100% zabespieczenia depozytów. Przy takim wymogu z czego prowadzona będzie akcja kredytowa?
    Nie wyobrażam sobie abym mógł swój kredyt spłacić "stopniowo", jak to jest założone w programie.
    No chyba, że będzie to 20 lat
  • @SpiritoLibero
    Pan chciałby całą kończynę, a ja no tylko palec. Ot kilku bankierów odpowiedzialnych za kryzys dla przestrogi. A dalej z grubsza: powrót do paktu Glass Seagall, korekta sposobów emisji pieniądza bo to główny problem i tak naprawdę kość niezgody, no i nowe Bretton Woods regulujące kursy wymiany walut opierając je na realnej wartości (co stanowiło by tą wartość byłoby zapewne przedmiot negocjacji i kompromisu).
  • @Jerzy Bielewicz
    Obawiam się, że ucinanie paluszków nic nie da...
    A słyszał Pan, że Libijski Bank Centralny w 100% należał do państwa?
    Już można spokojnie pisać w czasie przeszłym...

    A Pan chce po paluszku...

    Pozdrawiam.
  • @Jerzy Bielewicz
    Oczywiście ma Pan rację, jeżeli chodzi o pozytywne skutki takiego rozwiązania dla państwa. Jest jednak jedno małe, ale. Brak bata, który uniemożliwi bezrozumne korzystanie z tego narzędzia może spowodować natychmiastowe stopienie rezerw do zera.
    Sensownym rozwiązaniem wydaje się jednorazowa konwersja aktualnego zadłużenia.
  • @Cezary Bialik
    Nie chciałbym się dzisiaj wdawać w zbyt głęboką dyskusję, bo nie mam do tego niezbędnych danych. Tak naprawdę nie wiemy jak głęboka jest zapaść w finansach publicznych, a NBP ciągle pozostaje w mojej ocenie instytucją nieprzejrzystą.
  • @SpiritoLibero
    Libia, to raczej argument korzystny dla mojego stanowiska.
  • @Jerzy Bielewicz
    Raczej nie.
    Oprócz ropy (która moim zdaniem jest wtórnym pretekstem, taka premią raczej) to właśnie niezależność finansowa, budowanie wspólnego frontu afrykańskiego z nowym, srebrnym dinarem była sola w oku macherów.
    Takie "głupie" pomysły dusi się w zarodku...
  • @Mariovan
    ad 1) Niestety system informatyczny Sejmu przechowuje takie dane dopiero od 2007 roku. Jednym z autorów był Stanisław Gebethner. Ale mieszali przy tym ludzie z jedynej na świecie partii która miała program zapisany w dwóch słowach ("Jesteśmy najmądrzejsi"). Balcerowicz też. On jest głównym podejrzanym. Gebethner napisał jakąś książkę na temat procesu powstawania Konstytucji - może coś w niej zdradził. Co ciekawe - w internecie można łatwo znaleźć informacje na temat autorstwa konstytucji 3Maja, ale tej z 1997 już nie.
  • @Cezary Bialik
    Rząd obowiązuje ustawa budżetowa. Przy bardzo restrykcyjnej interpretacji konstytucji NBP nie mógłby skupować polskich obligacji. A mnie chodziło właśnie o tą sytuację. A poza tym - to zdaje się że rząd sobie i tak robi inne możliwości przez BGK.
  • @SpiritoLibero
    Żadna inna partia nie zdobyła się nawet na to. Dlatego w zasadzie nic nie wiadomo na temat tego co zrobią po wyborach. Niestety dokument PiS też jest tylko małym krokiem w dobrym kierunku (zamysł słuszny, wykonanie kiepskie). Dlatego bardzo liczę na to, że jednak debata w PiS i z PiS na ten temat nie ustanie, póki dobry program się nie wykrystalizuje.
  • @Jerzy Wawro
    Debata z PiS? A gdzie ona się toczy?
    Z chęcią się przyłączę...
  • @SpiritoLibero
    Optymistycznie zakładam, że nE taką debatę zainicjuje, a J. Kaczyński się na nią zgodzi.
  • @Jerzy Wawro
    Już się nie mogę doczekać :D)
    Bo ja wbrew pozorom lubię Prezesa, naprawdę...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930